Brak ochoty na seks, spadek libido albo poczucie, że „kiedyś chciałam/em częściej”, mogą mieć bardzo różne przyczyny. Sprawdź, co może wpływać na niskie libido i kiedy warto skonsultować się z seksuologiem.
„Kiedyś miałam ochotę na seks częściej. Teraz mogłabym właściwie wcale...”
„Kocham swoją partnerkę, ale zupełnie nie mam potrzeby seksu?”
„Jak już zaczniemy, jest przyjemnie. Tylko nigdy sam nie mam ochoty zacząć...”
„Nie wiem, co się ze mną stało. Czy moje libido po prostu zniknęło?”
To pytania, które regularnie słyszę w gabinecie seksuologicznym. I zazwyczaj nie mam na nie gotowych odpowiedzi. Fundamentalny jest bowiem kontekst.
Pożądanie seksualne nie powstaje w próżni. Wpływają na nie m.in. nasze ciało i zdrowie, układ nerwowy, emocje, relacje, wcześniejsze doświadczenia, przyjmowane leki, hormony, zmęczenie, poczucie bezpieczeństwa, aktualna sytuacja życiowa oraz to, czy seks, którego doświadczamy, rzeczywiście jest dla nas przyjemny (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
„Jak zwiększyć libido?”
„Co sprawia, że moje libido nie ma teraz warunków, żeby się pojawić?”
Popularne wyobrażenie o pożądaniu wygląda mniej więcej tak:
Taki przebieg to tzw. pożądanie spontaniczne – ochota na seks pojawia się sama, zanim wydarzy się cokolwiek erotycznego.
Ale nie jest to jedyny sposób, w jaki działa ludzka seksualność!
Ochota na seks pojawia się sama i niesprowokowana, zanim zacznie się jakikolwiek kontakt erotyczny. To właśnie ona skłania do zainicjowania seksu.
Ochota pojawia się dopiero w odpowiedzi na sprzyjające bodźce, np. bliskość, dotyk, pocałunki czy pierwsze oznaki pobudzenia. Brak ochoty „na starcie” nie oznacza braku zdolności do odczuwania pożądania.
Model Rosemary Basson zwrócił uwagę na to, że pożądanie – szczególnie u kobiet w długotrwałych relacjach – może mieć charakter responsywny. Rozwijać się dopiero w odpowiedzi na bliskość, odpowiedni kontekst i pojawiające się pobudzenie (Basson, 2000, 2001).
To ważne szczególnie wtedy, kiedy ktoś mówi:
„Nigdy nie mam ochoty na seks, ale kiedy już zaczynamy, zwykle okazuje się, że bardzo mi się podoba”
Taka sytuacja nie musi oznaczać zaburzenia pożądania.
Jednym ze sposobów rozumienia reakcji seksualnej jest Dual Control Model, rozwijany przez Johna Bancrofta i Ericka Janssena. Można wyobrazić go sobie jako seksualny gaz i hamulec.
System pobudzający reaguje na to, co nasz mózg odbiera jako erotyczne lub podniecające, a system hamujący może tę reakcję osłabiać albo zatrzymywać.
To, co działa jak „gaz” lub „hamulec”, jest indywidualne i może zmieniać się zależnie od osoby i sytuacji.
czyli wszystko, co mówi naszemu mózgowi: „to jest erotyczne, przyjemne, interesujące”
czyli wszystko, co mówi: „to nie jest dobry moment”, „to może być niebezpieczne”, „nie czuję się komfortowo”, „mam ważniejsze rzeczy do zrobienia”
Kiedy samochód stoi w miejscu, często próbujemy tylko mocniej wciskać gaz: kupujemy bieliznę, organizujemy romantyczny weekend, szukamy afrodyzjaków, staramy się „bardziej postarać”.
Tymczasem czasami znacznie ważniejsze okazuje się sprawdzenie, co jednocześnie wciska nasz seksualny hamulec.
Seks potrzebuje pewnych zasobów.
Jeżeli Twój mózg przez większą część dnia zarządza pracą, dziećmi, zakupami, kredytem, terminami, obowiązkami domowymi i piętnastoma rzeczami, o których nie wolno zapomnieć, przełączenie się wieczorem w stan:
„Teraz będę spokojnie doświadczać swojego ciała i przyjemności”
Może być naprawdę trudne.
Zmęczenie, przeciążenie i stres mogą mieć znaczenie dla pożądania. Nic dziwnego – seksualność nie funkcjonuje przecież w oderwaniu od reszty naszego życia. Dlatego szukając przyczyn spadku libido, należy patrzeć szerzej: nie tylko na ciało i hormony, ale również na samopoczucie, relacje i to, jak wygląda nasza codzienność (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
„Dlaczego nie chce mi się seksu?”
„Bo od trzech miesięcy ledwo mam siłę funkcjonować”
Możesz fizycznie leżeć w łóżku, a jednocześnie myśleć:
„Czy jutro jest zebranie?”
„Muszę wyjąć pranie.”
„Czy mój brzuch wygląda teraz dziwnie?”
„Czy ona zauważyła, że prawie dochodzę?”
„Powinnam już być podniecona.”
„Czemu nadal nie jestem podniecona?”
Żeby móc czerpać przyjemność z seksu, potrzebujemy choć trochę przestrzeni na zauważanie tego, co dzieje się w naszym ciele i co jest dla nas przyjemne.
Kiedy dużą część uwagi zajmuje kontrolowanie własnego wyglądu, ocenianie tego, jak sobie „radzimy”, przewidywanie reakcji drugiej osoby albo sprawdzanie, czy wszystko przebiega tak, jak „powinno”, znacznie trudniej skupić się na przyjemności.
Takie metody mogą pomagać zmniejszać napięcie i presję, łatwiej zauważać sygnały płynące z ciała i wracać uwagą do tego, co przyjemne. Celem nie jest zmuszenie się do większej ochoty, ale osłabienie tego, co wciska nasz seksualny hamulec, i stworzenie warunków, w których pożądanie ma większą szansę się pojawić.
Taki mechanizm może pojawić się zwłaszcza wtedy, gdy w relacji jedna osoba chce seksu częściej, a druga rzadziej. Z czasem mogą pojawić się komunikaty takie jak:
„Dawno nic nie robiliśmy...”
„Nigdy nie inicjujesz”
„Już ci się nie podobam?”
„Gdybyś mnie kochała...”
„Czy on/ona zaraz będzie chciał/a seksu?”
Różnice w poziomie pożądania między partnerami są czymś powszechnym i same w sobie nie oznaczają zaburzenia. Problem może pojawić się wtedy, gdy różnica potrzeb zaczyna powodować cierpienie, konflikty albo presję wokół seksu. W seksuologii coraz częściej patrzy się więc nie tylko na libido jednej osoby, ale również na to, jak para radzi sobie z różnicą potrzeb (Dewitte et al., 2020).
Jeśli nie masz ochoty na seks, warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie:
„Na jaki seks właściwie mam ochotę?”
Brak ochoty na kolejne takie doświadczenie nie musi oznaczać, że z Twoim libido dzieje się coś nieprawidłowego.
„Nie mam ochoty na seks”
„Nie mam ochoty na ten seks”
W gabinecie seksuologicznym takie rozróżnienie często zupełnie zmienia kierunek rozmowy.
Bliskość emocjonalna i pożądanie seksualne nie są tym samym. Można kochać kogoś bardzo mocno i chwilowo go nie pożądać. Można również pożądać kogoś, z kim wcale nie chce się tworzyć związku.
Wszystko to może zmieniać kontekst, w którym miałoby pojawić się pożądanie.
Jeżeli seks lub penetracja wielokrotnie wiązały się z pieczeniem, napięciem, otarciami albo bólem, nic dziwnego, że z czasem może pojawić się mniejsza ochota na kolejne takie doświadczenie.
Nie musimy świadomie myśleć:
„Seks będzie bolał”
Z czasem już samo oczekiwanie bólu może wywoływać napięcie i utrudniać pobudzenie.
Stan psychiczny również może wpływać na pożądanie. Depresja często wiąże się ze zmniejszoną zdolnością do odczuwania przyjemności – także tej seksualnej. Z kolei lęk może sprawiać, że trudno się rozluźnić i skupić na podnieceniu oraz przyjemnych doznaniach.
Utrudnia wyciszenie się i przełączenie uwagi na przyjemność
Mogą utrudniać rozluźnienie i zbudowanie poczucia bezpieczeństwa
Może kierować uwagę na wygląd zamiast na doznania i przyjemność
Mogą pochłaniać zasoby psychiczne i zostawiać mniej przestrzeni na seksualność
Dlatego szukając przyczyn spadku libido, warto przyjrzeć się nie tylko zdrowiu fizycznemu i hormonom, ale również temu, jak czujemy się psychicznie i co aktualnie dzieje się w naszym życiu. Depresja, lęk i inne trudności psychiczne mogą być jednymi z czynników wpływających na pożądanie (Goldstein et al., 2017; Parish et al., 2021).
Szczególnie dobrze udokumentowany jest wpływ niektórych leków przeciwdepresyjnych, zwłaszcza SSRI i SNRI, na funkcjonowanie seksualne (Montejo et al., 2019; Serretti & Chiesa, 2009):
Sprawę komplikuje fakt, że sama depresja czy zaburzenia lękowe również mogą pogarszać funkcjonowanie seksualne.
Niektóre osoby rzeczywiście zauważają zmianę pożądania po rozpoczęciu antykoncepcji hormonalnej.
Nie można jednak uczciwie powiedzieć, że „tabletki obniżają libido” jako uniwersalnej zasady.
Badania pokazują bardzo zróżnicowane reakcje: u większości osób nie obserwuje się dużej zmiany funkcjonowania seksualnego, u części następuje pogorszenie, a u części poprawa – na przykład dzięki zmniejszeniu lęku przed ciążą czy ograniczeniu dolegliwości ginekologicznych.
Literatura dotycząca wpływu antykoncepcji hormonalnej na samo pożądanie pozostaje niejednoznaczna (Both et al., 2019; Casado-Espada et al., 2019).
Pożądanie jest procesem psychicznym, ale psychika nie funkcjonuje w oderwaniu od ciała. To, jak się czujemy fizycznie, ile mamy energii, czy coś nas boli i co aktualnie dzieje się w naszym organizmie, może mieć znaczenie również dla seksualności.
Nie istnieje jedno badanie krwi ani uniwersalny „panel na libido”, który odpowie na pytanie, dlaczego ochota na seks się zmniejszyła. To, jakie badania mają sens, zależy od objawów, historii zdrowotnej i tego, jakiej przyczyny rzeczywiście podejrzewamy (Parish et al., 2021).
Dlatego zamiast zaczynać od przypadkowego pakietu kilkunastu badań, warto najpierw zapytać:
„Czy razem ze spadkiem libido zmieniło się coś jeszcze w moim zdrowiu albo samopoczuciu?”
To może być np. nowe zmęczenie, ból, zmiana miesiączek, objawy menopauzalne, pogorszenie choroby przewlekłej czy inne nowe dolegliwości. Taki kontekst pomaga zdecydować, czy potrzebna jest diagnostyka medyczna i jakie badania rzeczywiście mają sens.
To również jest możliwe.
Nie istnieje jedna „prawidłowa” liczba stosunków w tygodniu ani poziom pożądania, którego każdy człowiek powinien doświadczać. Ludzie naturalnie różnią się tym, jak często mają ochotę na seks - i dwie zdrowe osoby mogą mieć pod tym względem zupełnie inne potrzeby.
W rozpoznawaniu zaburzeń pożądania istotne jest nie tylko to, że ochoty jest mało, ale również m.in. utrzymywanie się trudności oraz związane z nią istotne cierpienie.
Współczesne klasyfikacje i rekomendacje kliniczne zwracają właśnie uwagę na znaczenie osobistego dystresu, a nie arbitralnej liczby kontaktów seksualnych (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
Problem może natomiast pojawić się wtedy, kiedy Ty nie cierpisz z powodu swojego libido, ale ktoś przekonuje Cię, że powinnaś/powinieneś chcieć częściej.
To jest inny problem.
Jeśli pożądanie zmniejszyło się przez przewlekłe zmęczenie, rozwiązanie będzie inne niż wtedy, gdy znaczenie mają ból podczas seksu, działanie leku, presja w relacji czy seks, który nie daje przyjemności. Dlatego zamiast zaczynać od suplementów, afrodyzjaków czy prób „zmuszenia się” do większej ochoty, warto najpierw sprawdzić, co w Twojej sytuacji może pożądanie hamować.
Zamiast zaczynać od pytania:
„Dlaczego nie mam ochoty?”
spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka bardziej szczegółowych:
„Czy kiedyś moje pożądanie było inne?”
„Czy nie mam ochoty nigdy, czy tylko w określonych sytuacjach?”
„Czy mam fantazje seksualne albo ochotę na masturbację?”
„Czy pociągają mnie inni ludzie, ale nie partner/ka?”
„Czy przed rozpoczęciem seksu nie mam ochoty, ale po kilku minutach zaczynam się podniecać i dobrze bawić?”
„Czy seks, który uprawiam, naprawdę jest dla mnie przyjemny?”
„Czy podczas seksu pojawia się ból albo dyskomfort?”
„Czy czuję presję, że «powinnam/powinienem» uprawiać seks?”
„Czy mam przestrzeń psychiczną na erotykę, czy funkcjonuję właściwie cały czas w trybie zadaniowym?”
„Czy coś zmieniło się w moich lekach, zdrowiu, antykoncepcji albo gospodarce hormonalnej?”
„Czy problemem jest brak pożądania – czy różnica pomiędzy moimi potrzebami a potrzebami partnera?”
Dobre życie seksualne nie polega na tym, żeby chcieć seksu odpowiednio często.
Chodzi raczej o możliwość tworzenia takiej seksualności, która jest dobrowolna, bezpieczna, przyjemna i zgodna z Tobą.

Jeżeli dany fragment tego artykułu z Tobą zarezonował, skłonił Cię do refleksji albo pomógł nazwać coś, co do tej pory trudno było uchwycić – być może warto przyjrzeć się temu bliżej.
Nazywam się Klara Roterska, jestem psycholożką i seksuolożką.
Jeśli chcesz lepiej zrozumieć siebie i to, czego doświadczasz lub potrzebujesz wsparcia w tym, z czym się mierzysz – zapraszam na sesję wsparcia psychologicznego lub seksuologicznego.
Tak.
Ochota na seks może zmieniać się w ciągu życia, a ludzie naturalnie różnią się poziomem pożądania seksualnego. Nie istnieje jedna „prawidłowa” częstotliwość seksu ani poziom libido, który powinien mieć każdy.
Sam niski poziom pożądania nie oznacza zaburzenia. Znaczenie ma m.in. to, czy jest to zmiana względem wcześniejszego funkcjonowania, jak długo się utrzymuje i przede wszystkim - czy powoduje u Ciebie cierpienie lub niepokój (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
Brak ochoty na seks może mieć wiele przyczyn, a często kilka czynników działa jednocześnie.
Na libido mogą wpływać m.in. stres, zmęczenie, stan psychiczny i fizyczny, relacja, ból podczas seksu, przyjmowane leki, zmiany hormonalne, antykoncepcja czy to, czy seks rzeczywiście sprawia Ci przyjemność.
Dlatego zamiast szukać jednej „przyczyny niskiego libido”, warto przyjrzeć się temu, co zmieniło się w Twoim życiu, zdrowiu, relacji lub seksualności w okresie, w którym zmieniło się pożądanie (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
Brak ochoty na seks z partnerem lub partnerką nie musi oznaczać braku miłości. Bliskość emocjonalna i pożądanie seksualne nie są tym samym.
Na ochotę na seks w związku mogą wpływać m.in. konflikty, niewypowiedziany żal, brak poczucia bezpieczeństwa, nierównowaga obowiązków, presja związana z seksem czy sposób, w jaki para radzi sobie z różnicą potrzeb seksualnych.
Czasem warto też zadać sobie inne pytanie: czy nie mam ochoty na seks w ogóle, czy nie mam ochoty na seks, jaki obecnie uprawiam? (Dewitte et al., 2020; Goldstein et al., 2017).
Tak. Miłość nie gwarantuje stałego poziomu pożądania seksualnego.
Można być zakochanym, czuć bliskość i przywiązanie, a jednocześnie przez pewien czas mieć niewielką lub żadną ochotę na seks.
Jeśli zmiana pożądania dotyczy przede wszystkim konkretnej relacji, warto jednak przyjrzeć się temu, co dzieje się między partnerami oraz jak wygląda ich życie seksualne - bez zakładania z góry, że brak pożądania oznacza problem ze związkiem (Dewitte et al., 2020).
Tak. Przewlekły stres, przeciążenie i zmęczenie mogą utrudniać pojawianie się pożądania seksualnego. Seksualność nie funkcjonuje niezależnie od reszty naszego życia.
Jeżeli większość zasobów pochłaniają praca, obowiązki, problemy finansowe, opieka nad dziećmi czy inne źródła napięcia, może pozostawać mniej przestrzeni na erotykę, pobudzenie i przyjemność.
Dlatego przy spadku libido warto sprawdzić nie tylko hormony czy zdrowie fizyczne, ale także sen, poziom stresu, przeciążenie i aktualną sytuację życiową (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
Tak. Zaburzenia funkcjonowania seksualnego są znanym działaniem niepożądanym części leków przeciwdepresyjnych, szczególnie niektórych leków z grup SSRI i SNRI.
Zmiany mogą dotyczyć pożądania, pobudzenia, orgazmu oraz odczuwania bodźców genitalnych (Montejo et al., 2019; Serretti & Chiesa, 2009).
Jednocześnie sama depresja i zaburzenia lękowe również mogą wpływać na seksualność. Jeśli problemy pojawiły się po rozpoczęciu leczenia lub zmianie dawki, warto powiedzieć o nich lekarzowi. Nie należy samodzielnie odstawiać ani zmniejszać dawki leku.
Może, ale nie u każdej osoby.
Badania nad wpływem antykoncepcji hormonalnej na pożądanie seksualne nie dają jednej prostej odpowiedzi. U niektórych osób funkcjonowanie seksualne może się pogorszyć, u innych nie zmienia się wyraźnie, a u części może się poprawić (Both et al., 2019; Casado-Espada et al., 2019).
Jeśli wyraźna zmiana libido pojawiła się niedługo po rozpoczęciu antykoncepcji, zmianie preparatu lub metody, warto omówić tę zależność z ginekologiem.
Nie istnieje jeden uniwersalny zestaw badań na niskie libido.
To, czy potrzebna jest diagnostyka medyczna i jakie badania mają sens, zależy od innych objawów, historii zdrowotnej, przyjmowanych leków i okoliczności, w których pojawiła się zmiana pożądania. W ustaleniu możliwych przyczyn może pomóc seksuolog, a jeśli istnieją wskazania do diagnostyki medycznej - odpowiedni lekarz.
Warto więc zacząć od pytania: czy razem ze spadkiem libido zmieniło się coś jeszcze? Na przykład pojawiły się nowe zmęczenie, ból, zmiany miesiączkowania, objawy menopauzalne lub inne dolegliwości. Dopiero taki kontekst pozwala zdecydować, jaka diagnostyka może być uzasadniona (Parish et al., 2021).
Nie istnieje jeden sposób na zwiększenie libido, który będzie skuteczny u każdego. To, co może pomóc, zależy od tego, co pożądanie w danej sytuacji hamuje.
Jeśli przyczyną jest przewlekłe zmęczenie, potrzebne rozwiązanie będzie inne niż wtedy, gdy znaczenie mają ból, działanie leków, trudności w relacji, presja wokół seksu czy brak przyjemności. Dlatego zamiast zaczynać od pytania „co zwiększa libido?”, często bardziej pomocne jest: „co sprawia, że moje libido nie ma teraz warunków, żeby się pojawić?” (Goldstein et al., 2017; Maseroli et al., 2024).
Nie trzeba czekać, aż problem stanie się bardzo nasilony.
Konsultację seksuologiczną warto rozważyć, jeśli brak lub spadek pożądania jest dla Ciebie źródłem cierpienia, wyraźnie różni się od tego, jak było wcześniej, powoduje napięcie w relacji, prowadzi do unikania bliskości albo po prostu chcesz lepiej zrozumieć swoją seksualność.
Celem konsultacji nie musi być „zwiększenie libido”. Czasem jest nim zrozumienie przyczyn, zmniejszenie presji wokół seksu, odzyskanie przyjemności, zmiana seksualnej dynamiki w relacji albo odkrycie, że Twój poziom pożądania mieści się po prostu w naturalnym zakresie różnic między ludźmi.
© Klara Roterska. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Teksty publikowane na blogu stanowią własność intelektualną i podlegają ochronie prawa autorskiego. Ich kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie wymaga uprzedniej zgody, z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez prawo. Cytując fragmenty, należy podać imię i nazwisko autorki oraz źródło wraz z linkiem do oryginalnego artykułu.
„Największym odkryciem mojego pokolenia jest to,
że człowiek może zmienić swoje życie, zmieniając sposób myślenia."